Jak działa efekt jojo?

Udało się! Schudliśmy. Waga pokazuje upragnioną wagę, z takim poświęceniem zdobytą tygodniami lub nawet miesiącami wyrzeczeń. Ale dlaczego zaraz po zakończeniu diety waga zaczyna natychmiast rosnąć, a osoby, które skutecznie schudły tak szybko wracają do poprzedniego rozmiaru?

Artykuł powstał dzięki konsultacją ze specjalistami z krakowskiej poradni http://dieta-med.pl.

Głód wrogiem odchudzania

Powszechnie wiadomo, że kiedy jemy za dużo kalorii, przybieramy na wadze. Zatem logicznym wnioskiem jest to, że aby schudnąć, należy jeść mniej. To prawda, ale proces odchudzania jest dużo bardziej skomplikowany niż proces przybierania na wadze. Wiele osób, zaczynających swoją przygodę z utratą wagi, ulega pokusie znaczącego ucięcia kaloryczności posiłków. W internecie znajdują się nawet diety o kaloryczności 300 kcal dobowo! To bardzo, bardzo mało.

Co się dzieje kiedy przyjmujemy zbyt mało kalorii? Na początku takiej diety organizm optymalizuje gospodarkę energetyczną – pozbywamy się z wody z tkanek, stajemy się senni i mamy kłopoty z koncentracją (jako efekt przejścia mózgu w tryb oszczędnościowy). Następnym krokiem jest redukcja najbardziej energochłonnych tkanek. Na pierwszy ogień idzie nasza tkanka mięśniowa, gdyż zużywa wiele niezbędnej do życia energii. Zdarza się, ze ulega pogorszeniu stan skóry i włosów.

Dopiero na samym końcu uruchamiane są rezerwy tłuszczowe. Organizm nie pozbywa się ich chętnie, ponieważ są one zapasami „na czarną godzinę” i gwarancją przetrwania w czasach głodu. To nasz spadek po czasach prehistorycznych. Ale osoba odchudzająca jest wytrwała i konsekwentna, więc dalej trzyma się restrykcyjnej diety. I chudnie. Kilogramów ubywa, zadowolenie z siebie wrośnie a ciało..? Ciało pracuje pełną parą. Mózg nie zna naszych planów. Procesy zachodzące w naszym ciele podczas głodowej diety dążą do maksymalnej wydajności energetycznej i do funkcjonowania przy niskiej podaży kalorii.

Aż wreszcie następuje TEN wyczekiwany moment. Koniec diety. Osiągnęliśmy wymarzoną wagę. Albo waga już nie chce spadać a my uznajemy że już wystarczy. Skoro już nie trzeba się odchudzać to znaczy, że można normalnie jeść!

W dół i znowu w górę

Świeżo odchudzona osoba nie pilnuje już tak niskiego bilansu kalorycznego. Mało kto myśli o tym, że organizm ma teraz dostrojony do maksymalnej efektywności energetycznej. Co to oznacza? Skrótowo właśnie tyle, że od teraz każda nadprogramowa ilość kalorii zostaje natychmiast zmagazynowana w postaci tłuszczu. Organizm po okresie głodu robi wszystko, żeby się zabezpieczyć na następny raz – zazwyczaj nabierając jeszcze więcej tkanki tłuszczowej niż mieliśmy przed startem odchudzania.

Co gorsza, ilość kalorii, która wystarczy żeby przytyć nie musi być wcale ogromna. Wystarczy żeby była wyższa niż głodowe racje przyjmowane podczas odchudzania. Zatem po skończeniu restrykcyjnej diety, prawdopodobnie przytyjemy nawet nie objadając się. Tak działają naturalne dla organizmu systemy regulacyjne rodem z paleolitu.

Czy możemy temu zapobiec?

Jak najbardziej. Ale wymaga to zaangażowania i wysiłku. Po pierwsze na diecie odchudzającej nie powinniśmy jeść zbyt mało. Ilość zjadanych dziennie kalorii powinna być tylko 10-15% mniejsza od rzeczywistego zapotrzebowania.

Ponadto, do odchudzania koniecznie należy włączyć aktywność fizyczną. Kiedy ćwiczymy, dajemy ciału sygnał, że używamy swoich mięśni i uprzejmie prosimy o nie redukowanie ich w trybie oszczędnościowym. Poza tym im więcej mamy mięśni, tym więcej kalorii zużywamy do bieżącego zapotrzebowania. Co za tym idzie – możemy zjeść jeszcze więcej.

Nie powinniśmy ulegać pokusie obcinania kalorii, żeby schudnąć więcej i szybciej. Szybciej w tym wypadku bynajmniej nie znaczy lepiej. Pogódźmy się z faktem, że odchudzanie to złożony proces, który zajmie nam dużo czasu. Ale dopiero przestrzegając zasad będziemy mogli cieszyć się odzyskaną sylwetką przez długi czas.